"Sempre Susana" - Sigrid Nunez
Sempre Susana

To trzecia na mojej półce książka tej autorki. W każdej widzę dużą wartość i po każdej odczuwam „czytelnicze zadowolenie”. Nigdy natomiast nie rozumiałam fenomenu Susan Sontag.

Nasłuchałam się różnych ochów i achów na temat jej esejów i gdzieś na etapie wczesno studenckim kupiłam „Widok cudzego cierpienia” + w kolejnych latach podczytywałam trochę jakieś jej teksty. Niestety wszystkie one po prostu „nic mi nie robiły”. Z tego co pamiętam czuć je było snobizmem, co mnie zawsze zniechęca, więc może w tym tkwił problem. Wiele lat później sprezentowano mi dwa tomy Dzienników. Ich lektura była jeszcze większym rozczarowaniem. Zapomniałam więc o Sontag i choć kolejne jej książki były wydawane w Polsce, na żadną się nie skusiłam. Przyznaję, że po „Sempre Susan” zastanawiam się nad odświeżeniem sobie „Widoku”. Podczas kolejnej wizyty u rodziców (do nich tę książkę wywiozłam lata temu), coś tam sobie przekartkuje i podczytam. Może po tak długim czasie inaczej na nią spojrzę. Zobaczymy.

Choć w opisie książki Nunez stoi by „zobaczyć w drugim człowieku jego wady i zalety, w całej ich ostrości, jednocześnie nie oceniając”, to jednak trudno mi po przeczytaniu tej książki nie oceniać Sontag. No więc ocenę mam taką, że byśmy się z pewnością nie koleżankowały. Słabo mi się robi już tylko czytając o osobie, która wciąż gada, gada i gada i ciągle szuka kontaktu oraz – co dla mnie jest w tym wszystkim najgorsze - nie daje innym przestrzeni na „samobycie”. Świetnie więc rozumiałam niezadowolenie autorki i bardzo współczułam tej Nunez sprzed lat, która nie mogła w spokoju pisać, bo ciągle miała na karku gadającą Sontag:) 

Sama Nunez też nie jest oczywiście wolna od ocen. Sporo w tej książce podziwu dla Sontag, jej intelektu, osiągnięć, zapału do życia i twórczości, ale tyle samo (a może i więcej) „prztyczków w nos”. Sam dobór tych wszystkich niuansów, szczegółów z rozmów, takich a nie innych scenek z życia sporo mówi nie tylko o Sontag, ale i o Nunez i jej krytycznym stosunku do S.S. To wszystko buduje w głowie czytającego dość konkretny obraz Sontag. W moim przypadku raczej negatywny, choć wiem oczywiście, że dostałam tylko wycinki wybrane przez kogoś innego i składając je do kupy nie otrzymuje w cale obrazu całej tej osoby. 

Na niekorzyść Sontag zadziałał też u mnie jej stosunek do natury, o którym Nunez wspomina w kilku miejscach. Uwaga o psie załatwiającym swoje potrzeby na tarasie, który tylko temu służył (ten pies nie wychodził z domu?) już w ogóle mnie zmroziła.

Jako, że miała to być opinia o książce Nunez, a nie o Sontag, wspomnę na koniec, że bardzo „Sempre Susan” polecam. To świetnie napisana książka. Mam małe pretensje tylko do jej zakończenia, które następuje nagle. I wcale nie chodzi mi tu o to, że jest to rzecz skromna objętościowo (choć jest), a o dobór ostatnich anegdot, dla mnie niezrozumiały. Wchodzisz w kolejny wątek i nagle trach! Koniec książki. Poza tym 👍

do góry
Sklep jest w trybie podglądu
Pokaż pełną wersję strony
Sklep internetowy Shoper.pl